Radomiak Radom - analiza zespołu po 5 meczach.
Cztery punkty po pięciu kolejkach, 4 strzelone gole i aż 12 straconych. Początek sezonu w wykonaniu Radomiaka nie wygląda dobrze, ale indywidualne oceny zawodników pokazują bardziej złożony obraz. W zespole można znaleźć kilka naprawdę mocnych punktów. Problem polega na tym, że ich dobra gra nie przekłada się jeszcze na funkcjonowanie całej drużyny.
Po pięciu spotkaniach Radomiak ma na koncie cztery punkty. Zespół wygrał z Wieczystą Kraków, przegrał z GKS-em Katowice, Górnikiem Zabrze i Legią Warszawa, a z Zagłębiem Lubin zremisował bezbramkowo.
Bilans bramkowy 4:12 wygląda zdecydowanie gorzej niż niektóre indywidualne statystyki piłkarzy. Analiza ocen zawodników oraz porównanie Radomiaka z resztą ligi pozwalają jednak wskazać, gdzie rzeczywiście leżą największe problemy zespołu.
Bramkarze – Majchrowicz pewniejszy od Gradeckiego
Między słupkami Radomiaka wystąpiło dwóch zawodników.
Filip Majchrowicz rozegrał cztery mecze, czyli 360 minut, i otrzymał średnią ocenę 6,4. Obronił 10 strzałów, ale siedem razy wyciągał piłkę z siatki.
Bartłomiej Gradecki zagrał natomiast tylko raz. W 90 minutach stracił pięć bramek, obronił dwa strzały i otrzymał ocenę 3,9.Tak dużej różnicy nie można oczywiście interpretować w oderwaniu od kontekstu. Gradecki zagrał przeciwko Legii w dodatku na stadionie "wojskowych", co było bardzo niezrozumiałą decyzją sztabu.
Zawodnik nie uniósł presji meczu mentalnie, popełniał błędy seryjnie, praktycznie pozbawiając szans na wywiezienie dobrego rezultatu już po 20 minutach meczu. Wydaje się że moment na debiut powinien zostać wybrany ostrożniej, najlepiej przed swoją publicznością z mniej wymagającym rywalem. No cóż, sztab dostał lekcję, a zawodnik będzie musiał się odbudować po sporym blamażu. Po pierwszych pięciu kolejkach Majchrowicz wygląda na zdecydowanie pewniejszą opcję. W przypadku Gradeckiego trzeba natomiast pamiętać o bardzo małej próbie. Jeden mecz to zdecydowanie za mało, żeby przekreślać nowego zawodnika.

Obrona – tutaj Radomiak ma największy problem
Jeżeli szukać formacji, która najbardziej potrzebuje poprawy, defensywa wydaje się naturalnym kandydatem.
Najwyżej ocenionym obrońcą jest Kryspin Szcześniak – 6,5. Rozegrał komplet 450 minut i od początku sezonu jest podstawowym zawodnikiem. Jego skuteczność podań wynosi 90 procent.
To jeden z pozytywnych sygnałów związanych z letnimi transferami. Szcześniak szybko zdobył zaufanie trenera i na razie prezentuje się stabilnie.
Znacznie gorzej wyglądają oceny pozostałych zawodników defensywnych.
Zié Ouattara ma ocenę 6,4, Conrado 6,0, a Adrián Diéguez zaledwie 5,9. Diéguez rozegrał cztery spotkania i ma na koncie siedem przechwytów oraz sześć bloków, ale wygrał tylko 12 z 32 pojedynków i obejrzał już trzy żółte kartki.
Niepokojące są również wyniki całego zespołu. Radomiak stracił 12 bramek w pięciu spotkaniach.
Nie można więc powiedzieć, że problemem jest jeden konkretny obrońca. Problemem jest brak stabilności całego bloku defensywnego.

Pomoc – największy pozytyw
W środku pola sytuacja wygląda zdecydowanie lepiej.
Najwyższe średnie oceny w drużynie mają Jan Grzesik i Ibrahima Camará – po 7,1, a niewiele niżej znajduje się Luquinhas – 7,0.
Grzesik rozegrał wszystkie pięć spotkań i komplet 450 minut. Zdobył bramkę, zaliczył asystę, oddał aż 11 strzałów i zanotował osiem kluczowych podań.
To bardzo ciekawy profil jak na zawodnika występującego w drugiej linii. Grzesik nie ogranicza się do pracy w defensywie – aktywnie uczestniczy również w budowaniu akcji.
Camará wystąpił w pięciu meczach, zdobył jednego gola i otrzymał ocenę 7,1. Ma również 88-procentową skuteczność podań, osiem odbiorów i pięć przechwytów.
Jeszcze bardziej wszechstronnie wygląda Luquinhas. Brazylijczyk rozegrał 439 minut, zanotował asystę, dziewięć kluczowych podań i aż 14 udanych dryblingów. Wygrał 39 z 68 pojedynków.
Jeżeli patrzeć wyłącznie na indywidualną jakość, środek pola nie jest obecnie największym problemem Radomiaka.
Koperski – bardzo ciekawy sygnał
Na szczególną uwagę zasługuje Filip Koperski.
Nowy zawodnik Radomiaka ma na razie ograniczoną liczbę minut, ale jego średnia ocena wynosi 7,1. To tyle samo, co Grzesik i Camará.
Przy 135 minutach gry Koperski ma również bardzo dobrą skuteczność podań i korzystnie wypada w pojedynkach.
Oczywiście nie można na podstawie 135 minut stwierdzić, że Koperski powinien być jednym z liderów drużyny.
Można natomiast postawić inne pytanie:
Czy zawodnik prezentujący tak dobre liczby nie powinien dostawać większej liczby minut?
Po pierwszych pięciu kolejkach jest to jeden z ciekawszych tematów dla sztabu Radomiaka.
Rafał Wolski wciąż daje jakość
Rafał Wolski rozegrał 435 minut i otrzymał ocenę 6,8.
Zdobył jedną bramkę, oddał cztery strzały, zanotował aż 11 kluczowych podań i wygrał 30 z 58 pojedynków. Do tego ma siedem udanych dryblingów.
Wolski nadal jest więc jednym z najważniejszych kreatorów gry Radomiaka.
Problem polega na tym, że jego indywidualna jakość nie przekłada się jeszcze na wystarczającą liczbę sytuacji bramkowych całego zespołu.
I właśnie tutaj dochodzimy do najważniejszej części analizy.

Radomiak nie tylko słabo strzela. On przede wszystkim za mało tworzy
Statystyki całej ligi pokazują, że problem ofensywny Radomiaka jest poważniejszy, niż sugerowałaby sama liczba zdobytych bramek.
Radomiak oddaje średnio zaledwie 12,2 strzału na mecz. To drugi najniższy wynik w Ekstraklasie – mniej ma tylko Zagłębie Lubin.
Jeszcze gorzej wygląda liczba strzałów celnych. Radomiak ma ich średnio 3,2 na mecz, co daje jeden z najsłabszych wyników w lidze.
Najbardziej wymowny jest jednak wskaźnik xG – 1,10 na mecz.
Dla porównania:
- Wisła Kraków – 2,08,
- GKS Katowice – 1,81,
- Widzew Łódź – 1,80,
- Raków Częstochowa – 1,77,
- Cracovia – 1,67,
- Legia Warszawa – 1,61,
- Radomiak – 1,10.
To prowadzi do bardzo ważnego wniosku:
Radomiak nie ma wyłącznie problemu ze skutecznością napastników. Radomiak ma problem z tworzeniem sytuacji.
Jeżeli drużyna generuje średnio tylko 1,10 xG na mecz, nie można oczekiwać, że nawet bardzo dobry napastnik będzie regularnie zdobywał bramki.

Za mało strzałów z pola karnego
Potwierdza to jeszcze jedna statystyka.
Radomiak oddaje średnio 7 strzałów z pola karnego na mecz.
Dla porównania Cracovia ma 11,6, GKS Katowice 12,5, Wisła Kraków 11, a Legia Warszawa 11.
Różnica jest ogromna.
Dlatego szukanie problemu wyłącznie w Tapsobie, Gouré czy Nunnelym byłoby zbyt dużym uproszczeniem.
Napastnik może wykorzystać tylko te sytuacje, które dostanie.
A Radomiak tych sytuacji tworzy zdecydowanie za mało.
Paradoks Radomiaka – dobra celność podań, mało zagrożenia
Co ciekawe, nie można powiedzieć, że Radomiak kompletnie nie potrafi grać piłką.
Zespół ma średnio 48,8 procent posiadania i aż 83 procent celności podań.
Ta druga wartość jest całkiem dobra na tle ligi.
Oznacza to, że Radomiak potrafi utrzymać się przy piłce i wymieniać podania.
Problem pojawia się później.
Posiadanie piłki nie przekłada się na odpowiednią liczbę sytuacji.
Można więc postawić hipotezę, że zespół potrzebuje nie tyle większej liczby podań, ile bardziej progresywnego wykorzystania posiadania – szybszego przechodzenia z budowania akcji do wejścia w strefę, z której można stworzyć realne zagrożenie.
Nowe transfery – kilka plusów, ale jeszcze bez przełomu
Letnie transfery są jednym z najciekawszych elementów przebudowy Radomiaka.
Po pięciu kolejkach trudno jednak powiedzieć, że nowi zawodnicy już rozwiązali problemy zespołu.
Kryspin Szcześniak – na plus
Komplet 450 minut i ocena 6,5.
Nie jest jeszcze liderem defensywy, ale szybko stał się podstawowym zawodnikiem i prezentuje się stabilnie.
Filip Koperski – duży potencjał
Ocena 7,1 przy ograniczonej liczbie minut.
To jeden z najciekawszych przypadków w całej kadrze. Jeżeli utrzyma podobny poziom przy większej liczbie minut, może okazać się jednym z najbardziej udanych transferów Radomiaka.

Ché Nunnely – na razie potencjał
147 minut i ocena 6,6. Do tego trzy udane dryblingi na cztery próby i 96-procentowa celność podań. Brakuje jednak konkretów w postaci gola lub asysty.
Kacper Karasek – za mała próbka
Zaledwie 45 minut, ale ocena 6,8.
Wszedł na boisko czterokrotnie z ławki i wygrał pięć z siedmiu pojedynków.
To zdecydowanie za mało, aby wyciągać daleko idące wnioski, ale wystarczająco dużo, aby uznać jego początek za interesujący.
Conrado – jeszcze bez przełomu
325 minut i ocena 6,0.
Rozegrał już wystarczająco dużo, aby można było oczekiwać od niego większej stabilności. Na razie jego wpływ na grę zespołu pozostaje umiarkowany.
Fernand Gouré i Ronaldo Lumungo – potrzebują konkretów
Gouré ma ocenę 6,3, a Lumungo 6,5.
Obaj pokazują pewne elementy, które mogą być przydatne, ale na razie brakuje najważniejszego – bramek i asyst.
Gradecki – bardzo trudny debiut
3,9 w jedynym występie i pięć straconych bramek.
Tutaj zdecydowanie trzeba poczekać na większą próbę, zanim będzie można ocenić transfer.
Co zatem naprawdę nie działa w Radomiaku?
Po połączeniu ocen indywidualnych z danymi całej ligi obraz staje się znacznie bardziej klarowny.
1. Pomoc nie jest głównym problemem
Grzesik, Camará i Luquinhas mają średnie oceny na poziomie 7,0–7,1. Wolski również prezentuje przyzwoity poziom.
2. Defensywa musi się ustabilizować
12 straconych bramek w pięciu meczach to zdecydowanie za dużo. Indywidualne oceny obrońców również nie pokazują formacji, która daje trenerowi pełne poczucie bezpieczeństwa.
3. Największym problemem jest kreacja w ofensywie
12,2 strzału na mecz, 3,2 celnego i tylko 1,10 xG pokazują, że Radomiak za rzadko doprowadza do naprawdę groźnych sytuacji.
4. Transfery jeszcze nie zmieniły obrazu drużyny
Szcześniak i Koperski dają pozytywne sygnały. Karasek również wygląda interesująco. Pozostali potrzebują jeszcze czasu.
Ale jeżeli celem było zwiększenie jakości ofensywnej, statystyki drużynowe na razie tego nie potwierdzają.
Najważniejsze zadanie na kolejne kolejki
Radomiak nie potrzebuje obecnie wyłącznie „lepszego napastnika”.
Potrzebuje lepszego mechanizmu tworzenia sytuacji.
Zespół ma zawodników, którzy potrafią dobrze podać, wygrać pojedynek, przedryblować rywala czy zagrać kluczową piłkę. Problem w tym, że te pojedyncze działania zbyt rzadko składają się na sytuację zakończoną groźnym strzałem.
Jeżeli sztabowi uda się zwiększyć liczbę wejść w pole karne, strzałów z dogodnych pozycji i przede wszystkim xG, wtedy dopiero będzie można uczciwie ocenić skuteczność nowych napastników.
Równocześnie trzeba poprawić defensywę, bo nawet większa liczba zdobywanych bramek niewiele zmieni, jeśli Radomiak nadal będzie tracił ponad dwie bramki na mecz.
Radomiak ma problem z drużyną, niekoniecznie z zawodnikami
I to jest chyba najważniejszy wniosek po pierwszych pięciu kolejkach.
Indywidualne oceny nie wskazują na zespół pozbawiony jakości.
Wręcz przeciwnie – w kadrze można znaleźć kilku zawodników prezentujących naprawdę przyzwoity poziom. Problem polega na tym, że ich jakość nie przekłada się jeszcze na odpowiednią jakość gry całego zespołu.
Radomiak ma niezłą celność podań, kilku kreatywnych pomocników i kilka interesujących nowych twarzy.
Brakuje jednak produktywności pod bramką przeciwnika oraz stabilności pod własną bramką.
Dlatego kolejne tygodnie będą dla Radomiaka bardzo ważne. Jeżeli nowe transfery zaczną dostarczać więcej konkretów, Koperski i inni młodsi zawodnicy dostaną większą rolę, a zespół poprawi organizację defensywy, obecne cztery punkty nie muszą być zapowiedzią złego sezonu.
Jeżeli jednak statystyki ofensywne pozostaną na obecnym poziomie, problemu nie rozwiąże nawet bardzo dobra indywidualna forma kilku zawodników.
Po pięciu kolejkach Radomiak nie wygląda bowiem jak drużyna bez jakości. Wygląda jak drużyna, która jeszcze nie znalazła sposobu, żeby tę jakość wykorzystać.